Recepta

…nikt mnie żaden nie spyta – jak ci się szło
jak też ci się szło przez czarne listowie…”

Edward Stachura

 

Czy ktoś cię pyta
jak walczysz na co dzień
z wszechogarniającym chaosem

Dotykającym nawet ulubionych książek
fotografii bliskich
autoportretów z lustrem w tle

Jeżeli tylko w porę
nie przetrzesz oczu
powieki opadną
jak kurtyny zapomnianych scen

Musisz biec, biec i biec
w ruchu masz większe szanse
uciec entropii
po śladach wrócić
skąd przyszłaś

Powinnaś stać się lżejsza
wtedy na pomoc
możesz wezwać wiatr

Przestań unikać deszczu
sprawnie spłukuje łzy
nie tworzą meandrów na policzkach

Pamiętaj by zawsze wstawać
zanim kurz przykryje sny

Laboratoria czasu

Zegar atomowy

niemal okiełznał czas

został subtelnym łowcą elektronów

w zimnej fontannie cezu

cóż z tego że myli się

tylko raz na paredziesiąt

milionów lat

skoro własnie tych

zgubionych sekund

może zabraknąć

komuś

do życia

Czasami

Czasami rozmawiam z nimi

Poetami, którzy odeszli

Bo któż, jak nie oni

Zrozumie trudy ciągłego

Przyszywania guzików codzienności

Igła ironii kaleczy palce

A stamtąd, skąd powinna

Biec mocna nić

Wielbłąd łypie okiem

W moich dłoniach materia

Tak podatna na rozdarcie

I wciąż niepozapinana

Budzi niepokój

Śledzę wykroje twarzy innych

Dokumentację ich uśmiechów

W tle maszeruje terakotowa armia

Palmy kołysze egzotyczny wiatr

Przepaść jest o krok

A oni niewzruszeni

Jakby przeszyci

Maszynowym szwem

Obok

każdy kamień

dotknięty jest

przez śmierć

krwiobieg rzek

nie przywraca mu życia

jedynie dłonie ogrzeją go

na chwilę, zanim

wróci w wir ścierający

najtwardsze skały

na pył

nikt nie płacze nad kamieniem

przecież morze traw wysycha

w mgnieniu oka

a skrzydło ptaka

opada pod ciężarem

wiatru nie do udźwignięcia

oddechy zamknięte w pokoju

zasnuwają mgłą okna

nie widać warkocza Bereniki

niebo odwrócone

plecami do nas

TAM

Tam są ścieżki niewydeptane

a chadza nimi tylko śmierć

w lesie gdzie

nawet połamane

stoją na baczność

rzędy drzew

nie ma tu ptaków

płoszy je

echo strzałów

co brzmi nieprzerwanie

nieprzerwanie wciąż

gdzieś brzmi

Sztuczny horyzont

czy korzystasz ze sztucznego horyzontu

wokół jak przystało na niebo

brak punktów odniesienia

a przecież widok słońca nie wystarczy

żeby  wylądować 

czasem nie pomoże nawet

rozpostarty w porę spadochron snu

do ziemi  wcale nie jest

tak daleko, jak sądza twoje zmysły

spójrz, jak odchyliłeś się od rzeczywistości

nie szkodzi, że prawdziwy jest bardziej odporny na burze

ponad poziomem chmur

wolę sztuczny horyzont

zimne guziki

dopóki jest falą

kołysze polne dzwonki

zmierza do brzegu

choć nie potrafi

wrócić w głąb

rozkwitłej łąki

 

a kiedy poodpina

zimne guziki i uwolni ciało

zobaczysz jak dookoła

wiruje chaos

Spis gwiazd

co nienazwane

istnieje jeżeli

zostawia jakikolwiek ślad

zostaną spisane gwiazdy

złapiemy miliard sprawców

wypaczeń przestrzeni

śledztwo już zlecono

nie pozostaną bezkarne

ciemne siły

marszczące przestrzeń

odkryjemy też

drugie dno

w walizce taszczonej

przez czas

Słowna kula

trudno powiedzieć

co jest zalążkiem

słowa czasem

przychodzą znikąd

i milkną niezapisane

są też takie

co mają moc

przyciągania

wtedy tworzą

słowną kulę

co toczy się coraz szybciej

porywając zdarzenia

wyprzedzając czas

w poprzek

horyzontu